Witajcie dziewczynki i chłopcy.
Zima za oknem, śniegu zaspy a my twardzi jak Roman Bratny nagrywamy IV odcinek Okolic.
Dziś bardzo analogowo, czarno, winylowo….a do kompletu kilka słów o napięciach w gniazdkach elektrycznych.
Bemoll od tyłu:-)
Bez miksera, jak bez ręki ….:) Nie ma śmiechu 230V to nie 110v. – “Elektryk” vel Hrabia w akcji… a Jarek. R piętro wyżej miksuje rumuna…:)))



Okolice Jazzu mają jedną wielką wadę – za szybko się kończy kolejny odcinek
Standardowo do wielokrotnego użytku.
PS. Co to znaczy miksować rumuna?
Hehe.
Miksowanie rumuna to nic innego jak miksowanie wielogodzinnych wypocin muzycznych człowieka którego genetyczna wielonarodowość zaskoczy kiedyś nie jednego antropologa
Jak zwykle genialnie!!!
Nacisk na RR wywarty.
Jedno pytanko: Nie wiem dlaczego ale przy pomocy RSSa nie mogłem pobrać odcinka. Słuchałem go na stronie..
Może to wina tych 110V…
Uwaga wazelina będzie!
Nie jestem zboczony, nie kolekcjonuję podcastów. Po przesłuchaniu każdy plik ląduje w koszu, ale Okolice trzymam zawzięcie na dysku i wracam sobie do nich wieczorami..
A tak w ogóle to myślałem, że Hrabia jest bardziej rozgarnięty!
Kiwaj głową, kiwaj! ;D
Z perspektywy tego naszego plotciastowego sosiku, stwierdzam, że zgadzam się z przemysłeniami Bemolla dotyczących podciastingu (wiem, wiem, takowe przemyślenia są stare jak polski podciasting). Jednakże jestem za promocją i nagrywaniem nowych rzeczy.
Dzięki za kolejny odcinek, powodzenia z czytaniem napisów na zasilaczach (dla Elektryka) oraz panowie, do następnego.
Żeby jasność była to naklejek na obudowach brak.
Ale fakt… rozgarnięty byłem jak stóg siana
Ciesze się że szedłem dziś pieszo a nie jechałem autem w trakcie odsłuchiwania tego odcinka, bo tak ciśnienie skoczyło i nogi przyśpieszyły, że chyba zrobiłem osobisty rekord na odcinku, który przebywam każdego dnia. Gdybym jechał autem to winiłbym Bemolla za mandat spowodowany zbyt szybką jazdą
Tak sobie myślę, że Bemoll powinien raczej Bedur się nazywać ze względu na nadawanie (zarówno głos, tematyka, jak i tempo utworków) w tonacji “durowej” a więc optymistycznej, zupełnie nie melancholijnej.
Pozdrawiam
Nie ma to jak porcja dobrej muzyki. Zaczynając słuchać byłem dość zrezygnowany i zaspany. Po skończeniu mam mnóstwo energii na życie!
A ja znowu będę słuchał do snu. I jutro znowu, potem znowu… I nigdy nie dotrwałem do końca audycji. Ale na pewno wszystko przesłucham za dnia. Za dobry materiał, aby go tylko przesypiać. Również trzymam zawzięcie na dysku.
Miło Was słuchać.
Podpisana: Nowa Słuchawka Uwielbiająca Takie Właśnie Kawałki:-)